poniedziałek, 30 lipca 2012

Ochydne choróbsko.

Tym razem post o nieco innym czterołapie. Tunia ma już 7 lat, mój pierwszy pies. Małe ciało, małe serducho, a tak wiele mi pokazało i nauczyło. Nauczyło co to znaczy 'obowiązek', na czym polega spacer czy współpraca. Jak z każdym psem były dobre i gorsze chwile. Zdecydowanie więcej było tych dobrych. Jedyne złe które pamiętam to te, kiedy miałyśmy problem żeby nauczyć małego potworka czystości. Na ogół ona wiedziała o co w 'tym' chodzi, że załatwiamy się na dworze,na trawie, na piachu, ale NIE W DOMU. A jednak bestia zawsze chciała spędzać czas z nami, przecież to rodzinny pies, ale każdy wie, że psa wszędzie ze sobą zabrać nie można. Ot tak po prostu , Tunia znalazła sobie 'sposób' sikania na łóżko. A właściwie jedno konkretne łóżko- rodziców. Może za karę, że psa ze sobą nie zabrali,no bo jak to? O psie zapomnieć? nie zabrać? zostawić? źli.;D Krok po kroku Uniek sie nauczył. Nie sprawia żadnych problemów wychowawczych, pies anioł. I właśnie ten pies anioł ma swój gorszy czas... Dopadło nas ochydne choróbsko. Zaczęło się od lizania ogona.. pomyśleć by można , że to po prostu 'codzienna toaleta', a jednak, potem doszło podgryzanie ogona i bardzo częste lizanie. Na początku myśleliśmy, że to może od pcheł, ale jak to? przecież mała pcheł nie ma, niemożliwe. Środek tak na wszelki wpuściliśmy. I dzisiaj weta odwiedziliśmy. Fakt faktem nie lubię odwiedzać pani Ani i pana Adama w takich okolicznościach chorobowych. Zdecydowanie bardziej wolę rutynowe szczepienia czy coś tam drobnego.. Okazało się, że Mała ma zapalenie gruczołu łojowego. Dostała antybiotyki, jutro jedziemy znowu do Lublina żeby dren założyć.. Najgorszą wiadomością dla mnie było to , że nie wiadomo czy ogon nie będzie musiał zostać obcięty. Modlę się z całego serducha żeby wszystko skończyło się dobrze. Teraz czekamy na dalszy rozwój sytuacji i będziemy jeździć codziennie na zastrzyki.
Pozdrawiamy z deszczowych -dzisiaj- Brzezin.


Pies z AFRO;>



9 komentarzy:

  1. :( Biedna Tunia... Powodzenia w leczeniu i trzymam kciuki, żeby ogonek nie był ucięty

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko musi się udać :) Trzymam kciuki żeby ogonek nie został ucięty

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedulka. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku biedna ;( Będzie dobrze , trzymamy kciuki ! Trzymaj się i bądź dobrej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedaczka:(
    trzymam kciuki że wszystko skończy się dobrze!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda...;/
    Biedna psinka.. ;(
    My też trzymamy jak najmocniej kciuki, aby wszystko skończyło się dobrze i aby wyzdrowiała :)

    Pozdrawiamy :)
    Ps. Obserwujemy! ;)

    OdpowiedzUsuń